Salome jest jednym z największych i najważniejszych, obok Elektry, dzieł Richarda Straussa (1864-1949). Ta jednoaktowa opera została napisana w 1905 roku, a autorem libretta jest sam kompozytor, który zainspirował się dramatem Oscara Wilde’a o tym samym tytule. W efekcie Salome jest niemiecką adaptacją sztuki teatralnej Wilde’a, pierwotnie napisanej w języku francuskim. Prapremiera dzieła miała miejsce 9 grudnia 1905 roku w Dreźnie. Spektakl oceniono jako kontrowersyjny z uwagi na zbyt śmiałe epatowanie erotyzmem. Ostatecznie Salome zdobyła uznanie krytyki i zyskała miano jednego z arcydzieł operowych XX wieku.
Akcja opery rozgrywa się w pałacu króla Heroda w Galilei i opowiada biblijną historię księżniczki Salome. Dziewczyna oczarowuje Heroda swoją urodą, a przede wszystkim Tańcem siedmiu zasłon. W zamian za to żąda przyniesienia na misie głowy więzionego proroka – Jana Chrzciciela (Jochanaana).
Jednak spektakl w koncepcji Mariusza Trelińskiego nie odnosi się do czasów biblijnych, lecz akcja zostaje przeniesiona do współczesności. Dzieło staje się rodzinnym dramatem, w którym zostają przedstawione ukryte relacje pomiędzy domownikami: między ojczymem - Herodem, jego przybraną córką - Salome a pożądającą władzy matką - Herodiadą. Grę toczy tutaj również tytułowa bohaterka i - nieuchwytny obiekt jej obsesyjnego pożądania - prorok Jochanaan. A może jest on tylko głosem, przywidzeniem? Równolegle gra toczy się również pomiędzy Salome a Herodem - jej brutalnym ojczymem, żyjącym w lęku przed śmiercią.
Partytura dzieła jest przepełniona ekspresjonistycznym językiem muzycznym, uwagę zwraca również przebogata orkiestracja. Ponadto wyjątkowości nadaje intensywny ładunek emocjonalny i psychologiczny opery.
W Operze Wrocławskiej (ówcześnie Breslauer Stadttheater) Salome została wystawiona bardzo szybko po drezdeńskiej prapremierze, bo już w lutym 1906 r. Obecny na spektaklu kompozytor Richard Strauss, nie krył zachwytu, a w ramach wdzięczności za uszanowanie i dobre przyjęcie jego dzieła opublikował oficjalne podziękowania na łamach gazety „Schlesische Zeitung”.