SCENA 1 – WYKŁAD
We Wrocławiu odbywa się IV Ogólnopolski Kongres Genetyczny. Ostatni wykład wygłasza światowej sławy genetyk, profesor Teodor Zaks, który po latach wraca do miasta, gdzie rozpoczął swoją drogę naukową. Wykład zapowiada jego syn Adam, prowadzący doktoranckie koło genetyków. Teodor przedstawia związki genetyki z muzyką i mówi o tym, jak określone konfiguracje genów mogą wpływać na ludzkie zdolności i wrażliwość. Profesor dochodzi do kontrowersyjnego pytania o to, czy skoro wyjątkowe konfiguracje można rozpoznać i zmierzyć, można je również przewidzieć i świadomie połączyć. Sugeruje, niepokojącą dla wielu możliwość stworzenia konfiguracji najbliższej ideałowi – łączenia „najczystszego z najczystszym”.
SCENA 2 – BANKIET
Podczas bankietu profesorowie i studenci rozmawiają o dziedziczeniu. Ich głos wyraża przekonanie, że człowiek już w chwili narodzin otrzymuje określone predyspozycje, zdolności i ograniczenia. Adam próbuje przeciwstawić się temu determinizmowi, wskazując na możliwość zmian zachodzących pod wpływem różnorodnych terapii, jego głos pozostaje jednak odrzucony - nawet to, co wyciszone nie może całkiem zniknąć.
Gregor, rektor uniwersytetu, a zarazem dawny przyjaciel Teodora, przypomina, że człowiek dziedziczy początek, ale nie dziedziczy swojej drogi, a nawet w zniewolonym ciele pozostaje wolność myśli. Przy wznoszeniu toastu Gregor proponuje więc toast „za życie”, jednak Teodor nie zgadza się i wznosi toast „za doskonałość”. Bankiet kończy się w atmosferze niepokoju.
SCENA 3 – ADAM
W swoim gabinecie Teodor prowadzi badania, przychodzi do niego Adam. Syn chce odnaleźć drogę do człowieka, którego właściwie nie zna. Opowiada o trudnościach z określeniem własnej tożsamości i o tym, jak trudno oddzielić w sobie to, co odziedziczył po ojcu, od tego, co jest naprawdę jego.
Teodor pozostaje jednak skupiony na własnej pracy i nie potrafi nawet wysłuchać syna, którego nie widział od wielu lat. Dla niego Adam jest niespełnieniem dawnych oczekiwań – miał być dziełem, które dokończy to, czego Teodor sam nie zdołał dokonać.
SCENA 4 – TEODOR
Teodor coraz silniej odczuwa własne niedokończenie. Ma poczucie, że jedno życie nie wystarczy, by zrealizować wszystkie jego ambicje. Wspomina dawne marzenie, by z „doskonałości dwóch” powstało arcydzieło. Tym arcydziełem miał być jego syn, lecz Adam nie spełnił jego oczekiwań. Teodor dochodzi do wniosku, że może osiągnąć swój cel w inny sposób. Postanawia stworzyć idealny genom – taki, który połączy pożądane cechy i pozwoli mu przekazać dalej wszystko, czego sam nie zdołał zrealizować. Zaczyna nad nim pracować. To wszystko obserwuje Adam, który po wyjściu ojca, zabiera dowody eksperymentów.
SCENA 5 – IZABELA
Teodor wraca do domu, gdzie czeka na niego jego partnerka Izabela. Nagle jego zadowolenie przeradza się w ból - znowu słyszy w głowie melodię, która nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Izabela wie, że to jest tęsknota - głos tego, co Teodor porzucił, a co domaga się uwagi. Gdy Teodor zrezygnowany mówi, że znów nie zaśnie, Izabela śpiewa mu kołysankę i Teodor zasypia.
SCENA 6 – SĄD
We śnie Teodora pojawiają się trzy kobiety związane z jego życiem: Izabela, Matka oraz Cecylia – pierwsza miłość Teodora, a zarazem matka Adama. Stają się one świadkami i zarazem sędziami jego przeszłości. Rozpoczynają rozmowę o tęsknocie, której nie da się zagłuszyć.
Kobiety wracają do dzieciństwa Teodora we Wrocławiu, do domu, w którym spotykały się nauka i sztuka. Matka wspomina jego pierwsze zetknięcie z muzyką, naukę gry na fortepianie oraz późniejsze studia biologiczne i kompozytorskie. Cecylia opowiada o ich spotkaniu i miłości. Teodor próbował połączyć oba światy, lecz z czasem coraz bardziej podporządkowywał się nauce i oczekiwaniom ojca. Porzucił muzykę i rozpoczął błyskotliwą karierę naukową. Kiedy Cecylia zaszła w ciążę, Teodor wiązał z narodzinami syna wielkie nadzieje. Chciał, by Adam został kompozytorem i dokończył rozpoczęte przez niego dzieła. Chłopiec jednak nie interesował się muzyką, a próby zmuszenia go do niej doprowadziły do narastającego konfliktu. W końcu Teodor opuścił rodzinę i wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie poświęcił się karierze naukowej.
SCENA 7 – CECYLIA
Cecylia wraca do wspomnienia ich dawnej bliskości i pyta Teodora, dlaczego odrzucił to, co było między nimi prawdziwe. W jej słowach powraca również pytanie o ciało – o to, czy człowieka można sprowadzić do jego biologicznej materii. W kulminacyjnym momencie pojawia się mały Adam, przywołując najważniejszą więź, której Teodor nie potrafił ocalić.
SCENA 8 – NICI
Scena muzyczna, w której Teodor zostaje oplątany nićmi. Próbuje się uwolnić, lecz coraz bardziej się w nich gubi. Jest osaczony i nie może znaleźć drogi wyjścia z gęstwiny własnej przeszłości, z którą nie potrafi się skonfrontować.
SCENA 9 – SEN O WIELKOŚCI
Teodor pogrąża się w śnie o własnej potędze. Wierzy, że dzięki wiedzy i nauce może przekroczyć ograniczenia natury i sam stworzyć doskonałe życie. Traktuje genom jak materię, którą można kształtować podobnie jak kompozycję muzyczną – wybierać, łączyć i porządkować jej elementy. Jego projekt staje się próbą stworzenia dzieła, które będzie wolne od błędów i niedoskonałości. Teodor jest przekonany, że zbliża się do celu.
SCENA 10 – GREGOR
Wizjonerską ekstazę przerywa Gregor, który przynosi ze sobą dowody niezgodnych z etyką eksperymentów genetycznych Teodora. Konfrontuje profesora z konsekwencjami jego działań i zmusza go do spojrzenia na własne postępowanie nie jak na eksperyment naukowy, lecz jak na przekroczenie granicy. Teodor traci wszystko, co dawało mu poczucie siły i znaczenia jako profesor. Jego dotychczasowe życie rozpada się. Wraz z utratą pozycji i dotychczasowej tożsamości zaczyna rodzić się człowiek, który musi zmierzyć się z własnymi błędami, ograniczeniami i życiem, którego nie da się zaprojektować. W Teodorze dokonuje się przemiana - symbolicznie umiera naukowiec, a rodzi się człowiek przyjmujący życie w całej pełni.
SCENA 11 – POŻEGNANIA
Teodor spotyka Izabelę. Ich rozmowa staje się pożegnaniem z dotychczasowym życiem. Izabela przypomina mu o tym, co przez lata zostawił – o bliskości, o prostym doświadczaniu świata, ale przede wszystkim o muzyce, którą kiedyś kochał i którą porzucił. Teodor po raz pierwszy musi spojrzeć na swoje życie nie z perspektywy osiągnięć, lecz tego, co utracił. Izabela odchodzi, a ich spotkanie pozostawia Teodora z możliwością rozpoczęcia wszystkiego od nowa.
SCENA 12 – POJEDNANIE
Teodor zaczyna grać na pianinie, znajoma melodia przywołuje Adama. Ich rozmowa powraca do dawnej próby odnalezienia drogi między ojcem a synem. Tym razem Teodor wysłuchuje syna.
Obaj uznają, że mimo tego, co wydarzyło się między nimi, są ze sobą nierozerwalnie związani. Ich więź jest jak nić, której nie można przeciąć. Nie oznacza to jednak, że muszą iść tą samą drogą. Adam wybiera swoje miejsce, Teodor swoje.
Rozchodzą się więc w dwóch kierunkach – ku światłu i ku cieniowi, ku temu, co znane, i ku temu, co pozostaje tajemnicą. Tym razem nie jest to już walka ojca o stworzenie idealnego syna. Jest to spotkanie dwóch ludzi, którzy mogą pozostać sobą, a jednocześnie uznać łączącą ich więź.