Opera "Ester" Prasquala zawiera w sobie pewien osobliwy splot elementów o różnym pochodzeniu. Oto treścią opery jest historia oparta na wydarzeniach opisanych w biblijnej Księdze Ester, lecz zamiast biblijnego perskiego satrapy pojawia się postać cara, a libretto jest w języku rosyjskim. O co tu chodzi? Jakie wynikają z tego problemy dla inscenizacji i reżyserii? Pierwszy problem: dlaczego po rosyjsku? Dlaczego mamy postać cara zamiast postaci biblijnej? Rozwiązanie było następujące: przenosimy tę historię w inne realia – pod rządami cara, pod koniec XIX wieku. A dlaczego? Bo tam zaczęły się pierwsze w naszych czasach pogromy Żydów. W 1881 roku w Rosji został zamordowany car. Odkryto udział w spisku jednej Żydówki i zrzucono winę na cały naród żydowski. Wraz z pogromami zaczęła się pierwsza fala emigracji – olbrzymia, milionowa. W 1901 i w 1905 roku były następne.
Kolejny problem – to sposób przedstawienia tej historii, która jest bardzo naiwna, również muzycznie. Kompozytor nalega na tę naiwność, na pewien stereotyp zachowań. Wszystko jest tu troszeczkę „szopkowe", kabaretowe, pełne ironii, autoironii – oczywiście, oprócz cytatów żydowskich czy rosyjskich, których zresztą nie jest tak dużo, jak by się można spodziewać. Chodzi też o to, żeby wydobyć pewną papierowość postaci, żeby ich nie pogłębiać na siłę – jak wszyscy reżyserzy jesteśmy na to przygotowani i chcielibyśmy zawsze, aby to były najgłębsze postaci psychologiczne. A przecież bardzo często również w operach siedemnasto- i osiemnastowiecznych nie ma po co tego robić, bo to nie było przewidziane przez kompozytorów ani przez autorów librett. Tak samo u Prasquala. Myślę, że postawił na pewien schemat, prawie komiczny, postaci czy chóru. W związku z tym poszedłem też w interpretacji za tą myślą, żeby znaleźć uzasadnienie, dlaczego i gdzie takie papierowe postaci mogą być. I okazało się, że takie papierowe postaci występują w kulturze żydowskiej – grane bardzo często podczas Święta Purimu, które jest jakby karnawałem żydowskim i pierwszym zalążkiem teatru żydowskiego, gdzie właśnie przebierano się w sposób bardzo jawny – kobiety za mężczyzn, z doklejaniem wąsów itp. I to wszystko było realizowane w sposób bardzo przerysowany, prawie tak jak szopka polityczna. Dotarłem do bardzo wielu obrazów i zdjęć, gdzie to widać – właśnie z obszaru panowania cara, gdzie policja carska służy jako przykład do obśmiania czy do jakiejś krytyki satyrycznej.
I nagle wszystko zaczęło się wiązać. Nagle okazało się, że można stworzyć taki cytat teatru w teatrze. Właśnie Ester, jako jedna z niewielu historii z Tory, o której można było mówić, którą można było przedstawiać, była pokazywana w czasie Purimu, żeby ośmieszyć wrogów. Żeby ośmieszyć Hamana - który u nas w spektaklu staje się szefem carskiej policji, władcę – dość naiwnego, który mieszkając w prawdziwych pałacach, odizolowane od nowej żony, może nawet jej nie widział (chyba, że jeden raz), i jest to absolutnie uzasadnione, że nie wie, iż jest Żydówką, mimo iż wie o tym cały świat.
Znaleźliśmy też ze scenografem metaforę podróży narodu żydowskiego, właśnie tej ucieczki i tej wielkiej emigracji. W czasie tej podróży pociąg zamienia się w mały teatrzyk. W ten sposób udało się nam znaleźć klucz do całego przedsięwzięcia. Jednocześnie udało nam się zachować wszystkie najważniejsze cechy tej opery: pewną papierowość postaci, satyrę i ironię, która jest w muzyce, a także - pogłębienie problemu kultury żydowskiej, a nie tylko przedstawienie ładnej historyjki, przytaczając Biblię.
Michał Znaniecki
Opera w jednym akcie Libretto: Nikolaj Gol Prapremiera: Wrocław, 22 II 2006
Spektakl w oryginalnej wersji językowej z polskimi napisami Czas trwania: 1 godz.
Kierownictwo muzyczne Tomasz Szreder
Inscenizacja i reżyseria Michał Znaniecki Scenografia Ryszard Kaja